Gdy w moim kuferku na biżuterię, zrobiło się już trochę ciasno, zaczęłam szukać rozwiązania. Przecież nie wyrzucę żadnych kolczyków!
A już na pewno nie oddam ich innej kobiecie... Długo szukałam, aż w końcu znalazłam ratunek w sklepie za rogiem i zainwestowałam w ozdobne pudełka. Jako że wybór był duży, wybrałam model, który najbardziej mi odpowiadał. Mianowicie bardzo spasowała mi fioletowa kratka na powierzchni. Pudełka zapakowane były bardzo sprytnie - w większym było mniejsze itd. W sumie mam ich trzy. Dla mnie idealnie. Najmniejsze mam na kolczyki, średnie na bransoletki, a największe na naszyjniki. Ustawiłam pudełka na mojej toaletce i muszę przyznać, że bardzo dobrze się tam prezentują. Tym bardziej, że mam liliowe tapety. Można powiedzieć, że mam pudełka pod kolor do ścian. Zwykle każde z nich stoi na swoim wieczku, abym cały czas miała dostęp do swoich skarbów, jednak gdy spodziewam się gości, wieczka lądują na swoje pierwotne miejsce. Nie jestem typem chwalipięty. Jestem bardzo zadowolona i zastanawiam się, czy nie zrobić takiego prezentu mojej najlepszej przyjaciółce na jej urodziny, jej też zaczyna brakować miejsca na biżuterię. Takie ozdobne pudełka polecam zresztą każdej pani.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.